Przy zalaniu liczy się czas. Im dłużej woda stoi na podłodze, tym głębiej wsiąka w konstrukcję – w izolację, tynki, warstwy pod posadzką. Poniżej kolejność działań, która ogranicza straty do minimum.
Co robić natychmiast
- Wyłącz prąd. Woda i instalacja elektryczna to śmiertelne połączenie. Zanim wejdziesz w rozlewisko, wyłącz bezpieczniki w zalanej strefie (albo w całym budynku). Nie dotykaj gniazdek ani sprzętu stojącego w wodzie.
- Zakręć główny zawór wody. To musi się stać zaraz po prądzie. W domach jednorodzinnych zawór główny jest zwykle przy wodomierzu – w piwnicy, kotłowni, garażu albo studzience przed budynkiem. Zakręcony zawór ma rączkę ustawioną prostopadle do rury.
- Zbierz wodę i zabezpiecz rzeczy. Dopiero teraz, po odcięciu prądu i wody, zabieraj się za sprzątanie – mopem, ręcznikami albo odkurzaczem do cieczy. Meble, dywany i elektronikę podnieś z podłogi.
- Zrób zdjęcia, zanim cokolwiek wyniesiesz. Sfotografuj i nagraj całe pomieszczenie oraz miejsce, z którego leciała woda. Bez tego trudno będzie udowodnić szkodę ubezpieczycielowi.
Czego zwykle nie widać na pierwszy rzut oka
Zebranie wody z podłogi to dopiero początek – realny problem zwykle siedzi tam, gdzie nie sięga wzrok.
Jeśli woda dotarła do ścian i listew, mogła przez szczeliny dylatacyjne wniknąć pod wylewkę – w styropian albo wełnę. Ta wilgoć nie wyparuje sama przez panele czy kafelki. Zostawiona na zimę, po kilku miesiącach da o sobie znać zapachem stęchlizny i grzybem u podstawy ścian. Jedyne wyjście to profesjonalne osuszanie podposadzkowe – wtłaczanie suchego powietrza pod posadzkę.
Mury działają jak gąbka i podciągają wilgoć kapilarnie w górę, nawet o kilkadziesiąt centymetrów – nawet jeśli woda stała tylko godzinę. Malowanie takiej ściany bez wcześniejszego, dokładnego osuszenia kończy się tym, że farba i tynk odpadają płatami po kilku tygodniach.
Po wymianie uszkodzonego elementu (np. wężyka) nie odkręcaj od razu głównego zaworu na pełny wypływ. Gwałtowny skok ciśnienia może uszkodzić kolejne, osłabione miejsca w starej instalacji. Zawór odkręcaj powoli, dając układowi czas na stopniowe napełnienie.
Co sprawdzić, żeby się zabezpieczyć
- Po naprawie usterki zakręć wszystkie krany i przez 30 minut obserwuj wodomierz lub manometr. Jeśli wskazanie drgnie – gdzieś jest kolejny, niewidoczny wyciek.
- Wężyki w oplocie (do spłuczek, baterii) starsze niż 5 lat warto wymienić profilaktycznie – oplot koroduje od domowej chemii i pęka bez ostrzeżenia.
- Raz na pół roku przekręć zawory odcinające przy spłuczce i zlewie. Zakamienione, nieużywane zawory w chwili awarii bywają bezużyteczne – nie ruszysz ich ręką.
Na co uważać
Prawne: samodzielna naprawa instalacji bez uprawnień, zwłaszcza w zabudowie bliźniaczej czy szeregowej, może zdjąć odpowiedzialność z ubezpieczyciela. Jeśli zalejesz sąsiada, a naprawę zrobisz sam, bez faktury i protokołu od hydraulika, towarzystwo może zażądać od Ciebie zwrotu wypłaconego odszkodowania (regres).
Finansowe: oszczędzanie na osuszaniu zwykle się nie opłaca. Wynajem osuszaczy kondensacyjnych kosztuje ułamek tego, co skuwanie tynków, wymiana podłóg i usuwanie grzyba, jeśli wilgoć zostanie w ścianach na zimę.
Formalne: niedokładny opis przyczyny awarii w protokole poawaryjnym opóźnia wypłatę z polisy i bywa źródłem sporów między inwestorem a wykonawcą.
